2019-10-24     Arety, Marty, Marcina     "Dusza ludzka ma dwa stany: jest polem walki albo pobojowiskiem" - Eliza Orzeszkowa    
Strona główna -> Publikacje -> Wody mineralne -> Prawda o wodach mineralnych

Nr 9/2004

Tadeusz Wojtaszek

Prawda o wodach mineralnych

i innych wodach butelkowanych

Zdrowie  i  życie   każdego  człowieka,   zależy  w dużej

 mierze od rodzaju i jakości wody którą, na co dzień pije

Prof. Julian Aleksandrowicz

W ostatnich kilkunastu latach tyle razy zmieniały się przepisy o wodach mineralnych, że dzisiaj już niewiele osób wie, czym naprawdę one są. W ukazujących się zwłaszcza latem mnożą się opinie i oceny, które w wielu przypadkach nie mają nic wspólnego z prawdziwą wartością tych wód.  

Pojęcie wody mineralnej po raz pierwszy zdefiniowano na Międzynarodowym Kongresie Balneologicznym w Nauheim w 1911 roku Uznano, że za takie wody można uznać te, które mają, najmniej jednym litrze co najmniej 1000 mg składników mineralnych. W takich wodach zawsze znajdzie się, chociaż jeden składnik mineralny w takiej ilości, że może oddziaływać fizjologicznie lub odżywczo na organizm człowieka. 

Również w hydrogeologii uznaje się za wody mineralne tylko te, których ogólna mineralizacja wynosi ponad 1000 mg/l, natomiast te, których ogólna mineralizacja jest mniejsza niż 500 mg/l - zwane są wodami zwykłymi lub słodkimi, pozostałe, w granicach mineralizacji od 500-1000 mg/l - akratopegami. 

W 1990 roku nierozsądnie wprowadzono w Polsce przepis mówiący, że wystarczy by woda miała tylko 200 mg składników mineralnych, by nazwać ją wodą mineralną. Było to oczywiście bez sensu, ale skwapliwie wykorzystali to producenci i rynek został dosłownie zalany zwykłą wodą, jako rzekomą wodą mineralną. Pojawiło się blisko 600 wód niby mineralnych. Konsumenci pili zwykłą wodę ciesząc się, że piją wartościowe wody. 

Ten fatalny przepis zmieniono dopiero w 1997 roku, ale przez wiele lat producenci opierali się w reklamie swoich produktów na ukształtowanej już świadomości konsumentów, że każda woda w butelce jest wodą mineralną. Funkcjonuje to w dalszym ciągu, chociaż już coraz więcej osób rozumie te różnice. 

Generalnie wody butelkowane dzielą się na trzy rodzaje: naturalne wody mineralne, naturalne wody źródlane i wody mineralizowane zwane stołowymi. Poza tą klasyfikacją są jeszcze lecznicze wody mineralne, ale te nie nadają się do powszechnego użycia i traktowane powinny być jako środki farmakologiczne, stosowaney według wskazań lekarskich. 

Zmieniające się przepisy coraz to inaczej opisują różne rodzaje wód, często wprowadzając kolejne zamieszanie w tej dziedzinie i tworząc kolejne mity. Jaka jest, zatem prawda? 

Za wodę mineralną można uznać taką wodę, która ma, co najmniej jeden składnik mineralny, działający fizjologicznie lub odżywczo na organizm człowieka; jest to woda profilaktyczno-zdrowotna. Zawartość tych składników jest ściśle określona i ma zasadnicze znaczenie przy uznaniu wody za wodę mineralną. 

Wody mineralne mogą zawierać nawet do 70 różnego rodzaju składników, jednak praktyczne znaczenie ma właściwie tylko dziesięć, które należy uwzględnić przy doborze wody dla potrzeb własnego organizmu. Są to: magnez, wapń, wodorowęglany, chlorki, sód, siarczany, fluorki, jodki, żelazo i dwutlenek węgla. Inne, takie jak: potas, lit, bar, stront, mangan, brom, cynk, miedź itp. występują w tego typu wodach w tak małych ilościach, że nie mają praktycznie większego znaczenia. 

Najważniejsze z nich to magnez i wapń, bo ich znaczne niedobory w diecie można znacznie zniwelować pijąc wodę zawierającą te minerały. Szacuje się, że w typowej dziennej diecie przeciętnego Polaka brakuje 1/3 tych bardzo potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu bioopierwiastków. Magnez bierze udział w ponad 300 procesach biochemicznych i dlatego decyduje o prawidłowej czynności układu immunologicznego i nerwowo-mięśniowego. Zapobiega chorobom nowotworowym, miażdżycy naczyń krwionośnych, zawałom i kamicy nerkowej. Zapobiega zaburzeniom ciąży i opóźnieniom rozwoju płodu. Przeciwdziała stresom, zmniejsza napięcie nerwowe, likwiduje zaburzenia pracy serca i szkodliwe skutki działania alkoholu. Chroni przed zatruciami związkami fluoru, rtęci, ołowiu i innych metali ciężkich oraz zmniejsza skutki wpływu zanieczyszczeń przemysłowych na organizm. Wapń jest podstawowym składnikiem kości i zębów. Wpływa korzystnie na przemianę materii i jest niezbędny do utrzymywania normalnej czynności serca i prawidłowej aktywności układu mięśniowo-nerwowego. Ułatwia leczenie niektórych procesów zapalnych, zapobiega chorobom nowotworowym i osteoporozie. Szczególnie dużo wapnia potrzebują dziewczęta w okresie dojrzewania i kobiety w okresie menopauzy. Codziennie brakuje nam około 100 mg magnezu i co najmniej 200 mg wapnia. Te ilości można łatwo uzupełnić pijąc wody mineralne zawierające w jednym litrze, co najmniej 50 do 100 mg magnezu i powyżej 150 mg. wapnia. Nie wszystkie wody mineralne zawierają w takiej ilości te cenne składniki, ale wystarczy spojrzeć na etykietę na butelce i już wiadomo, która woda może dostarczyć naszemu organizmowi tych niezbędnych do jego prawidłowego funkcjonowania składników mineralnych, które ponadto występując w wodzie w formie zjonizowanej są łatwiej przyswajalne niż w innych preparatach. Korzystnie jest proporcja tych składników 1:2.

Błędne jest przekonanie, że woda jest niedobra, bo odkłada się przy gotowaniu kamień w czajniku. Miękka woda pozbawiona przede wapnia i magnezu jest dobra do pralek a nie dla organizmu człowieka!. Ludzie pijący twardą wodę tak jak np. Gruzini maja zdrowsze serca i żyją dłużej, a Finowie, którzy pili miękką wodę polodowcową najczęściej umierali nawet w młodym wieku na zawał serca. Według ostatnich statystyk również w Polsce obserwuje się, że mieszkańcy Polski południowo wschodniej, gdzie występuje twarda woda o podwyższonej zawartości magnezu i wapnia przeciętnie żyją dłużej. Pierwiastki te regulują również pracę nerek i co może nawet wyglądać paradoksalnie, zapobiegają tworzeniu się kamieni i złogów. 

Niestety niewiele uwagi zwraca się znajdujących wodzie mineralnej na wodorowęglany. Mają one duży znaczenie dla organizmu człowieka i dają najbardziej odczuwalne, prawie bezpośrednio po wypiciu efekty. Wodorowęglany alkalizują kwasy żołądkowe i są korzystne dla osób cierpiących na nadkwasotę. Wody o wysokim poziomie wodorowęglanów wpływają korzystnie na ustrój w początkowych stadiach cukrzycy, obniżają zawartość cukru we krwi i moczu, obniżają wydzielanie acetonu i korzystnie wpływają na działanie insuliny oraz regulują pH krwi. Natomiast wód zawierających duże ilości wodorowęglanów, powyżej 600 mg w litrze nie powinni pić w dużych ilościach ludzie mający niedokwasotę a ponad 1000 mg/l ludzie zdrowi, bo to może zaburzyć ich procesy trawienne. Nieporozumieniem, co gorsza usankcjonowanym przepisami jest klasyfikacja według ogólnej mineralizacji wody. Według tych przepisów wodę klasyfikuje się wodę jako: niskozmineralizowaną, średniozmineralizowaną i wysokozmineralizowaną, a ostatnio nawet wprowadzono wodę mineralną bardzoniskozmineralizowaną, o zawartości poniżej 50 mg składników mineralnych w jednym litrze wody, czyli jest to woda mineralna bez minerałów. 

Taka klasyfikacja wód mineralnych nie charakteryzuje oddziaływania określonej wody na organizm człowieka, bo inne ma znaczenie w 1 litrze 50 mg magnezu a inne 1000 mg wodorowęglanów, chociaż wielkości te mogą zaważyć o zakwalifikowaniu pierwszej wody do wody niskozmineralizowanej a w drugim przypadku - wysokozmineralizowanej. Jeszcze bardziej mylące może być zsumowanie ilości w wodzie takich składników, jak np. jodu, który występuje w litrze wody przeważnie dziesiętnych częściach miligrama i chlorków występujących w wodach mineralnych w setkach miligramów. Przecież nie sumuje się wartości nieprzystających do siebie. Taka kwalifikacja jest dla konsumenta podstawą do błędnej oceny charakteru danej wody, bo jedynym słusznym kryterium klasyfikacji wody mineralnej powinno być ustalone już i stosowane w praktyce kryterium uwzględniające jeden względnie więcej składników mineralnych o właściwościach odżywczych lub dietetycznych. 

Kompletnym nieporozumieniem jest kwalifikacja według sumy składników mineralnych w stosunku do naturalnych wód źródlanych. Wody źródlane nie zawierające w dostatecznej ilości składników, nie powinny być kwalifikowane w ten sposób, bo one nie liczą się dla organizmu. Nie spełniają żadnej roli odżywczej lub fizjologicznej. Kryteria te, i ich zapisy na etykietach wód są bardzo mylącą informacją dla konsumenta, bo wprowadzają zupełnie inne motywy doboru wody aniżeli wynikać powinny z zawartości poszczególnych składników mineralnych. 

Bardzo eksploatowane przez producentów jest znaczenie sodu w wodach mineralnych. Sód ma duże znaczenie w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu człowieka i jego niedobór jak i nadmiar może być szkodliwy. Przy przeciętnym spożyciu dziennym około 12 g soli (NaCl), dostarczamy organizmowi około 5000 mg sodu, a więc picie wody o zawartości nawet do 250 mg sodu niewiele wpływa na nasz bilans sodowy, bo stanowi to zaledwie 5 % dziennego spożycia.  

          Mało zwraca się uwagę na zawarte w wodach mineralnych chlorki, ich ilość jest znacznie zróżnicowana, od kilku do ponad półtora tysiąca miligramów w jednym litrze. Zazwyczaj w większych ilościach występują w wodach wespół ze zwiększoną ilością sodu. Anion chlorkowy występuje w soku żołądkowym w postaci kwasu solnego, a jako chlorek sodu utrzymuje właściwe ciśnienie osmotyczne krwi i płynów ustrojowych. Sód występujący w cieczach ustroju jest podstawowym czynnikiem wpływającym na jego gospodarkę wodną. Zapobiega odwodnieniu organizmu i utrzymuje równowagę kwasowo zasadową. Sód jest także moderatorem krwi. Podczas ciężkiej pracy fizycznej w czasie uprawiania sportu i w dni upalne następuje intensywne wydzielanie z organizmu soli z potem, co może spowodować jej niedobór objawiający się osłabieniem, szybkim zmęczeniem a nawet mdłościami. Picie wód chlorkowo-sodowych w takich sytuacjach pozwala na uzupełnienie ubytków soli i wpływa wybitnie dodatnio na samopoczucie i wydolność organizmu. Przy dużym ubytku soli z organizmu spowodowanym bardzo intensywnym wysiłkiem zalecane jest picie wody zawierającej w jednym litrze nawet do 1000 mg sodu i 1500 mg chlorku. W czasie upałów i przy dużym wysiłku nie powinno się pić zwykłej wody bez soli mineralnych. Zwykła woda rozcieńcza w organizmie elektrolity, które stymulują prace serca i w skrajnych przypadkach może ono odmówić posłuszeństwa. Przykładem tego mogą być nagłe zgony piłkarzy i biegaczy, których serce przestało pracować. 

Można jeszcze doszukiwać się w wodach takich mikroskładników jak jod, fluor i żelazo. Ale praktycznie nie ma już wody o znaczącej ilości fluoru (1,5-5,0 mg/l) a znaczącą granicę określającą początek oddziaływania fizjologicznego jodu wynoszącą 0,5 mg/litr, przekracza w nieznacznym stopniu tylko kilka wód mineralnych. Ale szukać ich warto, bo brak jodu doprowadza do niedoczynności tarczycy i jest przyczyną wola. Niedobór jodu wpływa niekorzystnie na przebieg ciąży, jest przyczyną zaburzeń rozwoju płodu, ma ujemny wpływ na rozwój psychiczny dzieci i młodzieży. Powoduje też ociężałość umysłową i mniejszą wydajność w pracy. Na obszarach gdzie poziom jodu w wodzie pitnej jest bliski zera, notuje się najwięcej schorzeń tarczycy. Cennym źródłem jodu mogłyby być wody mineralne, w których jego zawartość wynosiłaby od 0,5 – 10,0 mg/l. Duże znaczenie dla organizmu może mieć zawarty w wodzie mineralnej dwuwartościowy jon żelaza. Jest on najbardziej przyswajalną postacią żelaza do ustroju. Wody takie oddziaływają dodatnio przy niedokrwistości i wzmagają przemianę materii. Kiedyś podawano, że wody zawierające sole żelaza wykazują działanie fizjologiczne, przy stężeniu, co najmniej 5 mg żelaza na litr wody teraz ten próg obniżono do 1 mg/litr, ale i tak takich wód spełniających te kryteria jest tylko kilka. Nie ma natomiast, w wodach potasu, który istotnie jest bardzo potrzebny organizmowi, zwłaszcza do prawidłowego funkcjonowania serca. 

Nie odpowiada też prawdzie twierdzenie, że należy pić przede wszystkim wodę niegazowaną. Po pierwsze woda gazowana nie szkodzi zdrowemu człowiekowi; w niektórych tylko przypadkach należy jej unikać z określonych powodów zdrowotnych. Przede wszystkim przy nadkwasocie, zaburzeniach trawienia, przy chorobie gardła i strun głosowych. Natomiast woda gazowana drażniąc kubki smakowe w jamie ustnej powoduje uczucie orzeźwienia i to wpływa na lepsze samopoczucie i gaszenie pragnienia w przeciwieństwie do wody niegazowanej, która jest mdła. Ale to jest kwestia gustu, nad którym nie powinno się ponoć dyskutować. Nie należy jednak z tego powodu tworzyć jakiś pseudonaukowych zaleceń dietetycznych. W tej kwestii z punktu widzenia zdrowotnego często pomijane i niedoceniane jest najważniejsze, że woda gazowana jest bardziej pewna pod względem bakteriologicznym aniżeli niegazowana. W niegazowanej łatwiej rozwija się flora bakteryjna aniżeli w wodzie z dwutlenkiem węgla, który ma działanie bakteriostatyczne i nie dopuszcza do mnożenia się bakterii. I takie też pozytywne działanie dla zdrowia maja wzgardzone przez niektórych bąbelki w wodzie. Ale też bez przesady, wystarczy by było ich w litrze około 1000mg i spełnią swoją pozytywną rolę. Czasem jest ich rzeczywiście za dużo, ale zawsze można prostym sposobem ich się pozbyć. 

W ostatnich kilku latach bardzo popularne stały się butelkowane naturalne wody źródlane. I bardzo dobrze, bo są one alternatywą, dla często nie najlepszej jakości wody wodociągowej, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie czerpie się ją z ujęć powierzchniowych i jest do tego chlorowana. Mają one swoją cenną wartość, bo pochodząc ze złóż podziemnych izolowanych od czynników zewnętrznych, są bakteriologicznie czyste, nie posiadają szkodliwych składników, ale też prawdą jest, że nie posiadają takiej ilości składników mineralnych, które miałyby znaczenie dla organizmu człowieka. Wymagania chemiczne butelkowanych wód źródlanych, o czym się powszechnie nie wie, są obecnie takie same jak dla innej wody do spożycia przez ludzi a więc i takie same jak wody płynącej z kranu. Czasem bywa też tak, że ta woda z kranu, mimo że jest kranówką jest lepsza aniżeli woda butelkowana i nawet czasem smaczniejsza. Woda źródlana nie mając odpowiedniej ilości składników mineralnych nie powinna udawać wody mineralnej. I dlatego bardzo szkodliwą, utrwaloną już niestety praktyką, jest podawanie na etykietach wód źródlanych wykazu składników mineralnych. Nie pisze się oczywiście już jak kiedyś, że jest to woda mineralna, ale poprzez sugestie wciska się konsumentowi w podświadomość, że taka ta woda jest, bo przecież minerały ma. Że jest ich za mało, to już inna sprawa…. Majstersztykiem była kampania reklamowa napojów z mikroelementami. Na etykietach tych napojów wymieniono kilka składników mineralnych, które znajdowały się w zwykłej wodzie używanej do produkcji. A że były to maleńkie nic nie znaczące ilości na to nikt przez kilka lat nie zwrócił uwagi. Napoje te jako rewelacyjne, polecali nawet żywieniowcy utrwalając ten mit. Wody źródlane nadają się doskonale do przyrządzania napojów i gotowania potraw, ale do bezpośredniego picia lepsze dla zdrowia są wody mineralne i mineralizowane. 

Wody mineralizowane, wzbogacone w najpotrzebniejsze organizmowi składniki mineralne, przede wszystkim magnez i wapń, są bardzo cennym elementem profilaktyki zdrowotnej. Wody te mogą być bardzo ważnym uzupełnieniem diety zwłaszcza w rejonach gdzie nie występują naturalne wody mineralne. Ponadto posiadają one z reguły tak dobrane ilości poszczególnych składników mineralnych, że nie ma poza tymi najważniejszymi, innych składników, które mogłyby powodować zaburzenia w funkcjonowaniu organizmu np. wodorowęglanów. Takie wody są twarde, bardzo korzystne dla serca. Osoby, które piją, na co dzień twardą wodę, czyli zawierającą dużo magnezu i wapnia chronią swoje serce przed zawałem. A przeprowadzone niedawno w Finlandii badania wykazały, że u osób po zawałach serca pijących twardą wodę rzadziej występowały ponowne ataki serca. Wody mineralizowane, czyli wzbogacone w składniki mineralne produkowane są z wód głębinowych i nie mają nic wspólnego z kranówką, jak niektórzy sądzą. A jest to kolejny bardzo szkodliwy pogląd bo wody te służą zdrowiu. Może wynikało to z niefortunnej nazwy, jaką jej przypisano. Oficjalnie nazywa się je wodami stołowymi. Nazwa jest nieco dziwaczna, bo kiedyś wody mineralne dzielono na lecznicze i stołowe. I ten podział był jasny i zrozumiały, bo określał funkcje wody. Teraz skoro zrezygnowano z takiego podziału to nazwa ta jest pozbawiona sensu. Sensowniej byłoby chyba nazwać taki produkt wprost: woda mineralizowana, albo woda wzbogacona w składniki mineralne i wtedy wszystko byłoby jasne.  

Mitem na skale światową jest fama o doskonałych mineralnych wodach francuskich. Wody francuskie, które można kupić w polskich sklepach mają bardzo mało składników mineralnych; od 110 do 200 mg w litrze, a więc są bliższe pod tym względem wodzie destylowanej, albo deszczówce, która może mieć nawet do 60 mg składników stałych na 1 litr, aniżeli polskim wodom mineralnym. Jedna z tych renomowanych wód ma zaledwie w 1 litrze 6 (słownie sześć) mg magnezu i 10,5 mg wapnia! We Francji jest bardzo mało źródeł prawdziwej wody mineralnej, dlatego poprzez reklamę wylansowano te zwykłe wody wmawiając konsumentom, że jest to woda mineralna, bo pochodzi z pod ziemi. Pierwszą kampanię reklamującą te wody rozpoczęto już w 1870 roku i do dzisiaj siła jej a nie wartość wody jest sukcesem producentów. W reklamie zwraca się uwagę, że wody te doskonale nadają się do przygotowywania posiłków dla niemowląt i sporządzania drinków z whisky, bo nie zakłócają równowagi mineralnej i nie zmieniają smaku. I to jest jedyna prawda. Natomiast pisanie, że taka woda zalecana jest dla sportowców przed, podczas i po wysiłku fizycznym jest karygodne, bo to może jedynie zaszkodzić a nie pomóc. Podobnie jest z wodami niemieckimi i włoskimi, które nazywają się wodami mineralnymi, lecz nie zawierają znaczącej dla organizmu człowieka ilości składników mineralnych. Z ich czystością bakteriologiczna tez nie jest tak dobrze. Z przebadanych przez Zakład Higieny Komunalnej Państwowego Zakładu Higieny importowanych wód butelkowanych pochodzących z 10 znanych firm zachodnich – na 50 próbek aż 40% miało przekroczoną liczbę 500 komórek bakterii w 1 ml w temperaturze 20º C.

W Polsce wytwarza się kilkaset wód butelkowanych, z tego tylko około 30 prawdziwych wód mineralnych oraz kilka wzbogaconych w składniki mineralne wód mineralizowanych, które przy systematycznym piciu mogą spełniać funkcje profilaktyczno zdrowotne. Dla potrzeb własnego organizmu trzeba je dobierać według funkcji, jakie spełniają poszczególne składniki mineralne. Znając potrzeby własnego organizmu można dobrać sobie taką wodę, która pomoże uzupełnić braki tych składników mineralnych, których najbardziej potrzebuje nasz organizm lub które korzystnie wpływać będą na nasze zdrowie i samopoczucie. Jeżeli zaś nie jesteśmy od razu pewni, który rodzaj wody jest nam najbardziej sprzyjający, to najlepiej pić różnego rodzaju wody obserwując ich działanie na nasz organizm. Dlatego kupując wodę mineralną trzeba kierować się przede wszystkim ilością poszczególnych składników mineralnych zawartych w wodzie i dobierać ją do swoich indywidualnych potrzeb. 

Kierując się tym, na pewno już po niedługim czasie zauważycie zmiany w swoim zdrowiu i samopoczuciu. Mniej podatni będziecie na stresy pijąc wodę o dużej ilości magnezu i wapnia. Ustąpią dolegliwości żołądka, gdy będziecie pić wodę o właściwie dobranej ilości wodorowęglanów. Wykonując ciężką pracę i w dni upalne poczujecie się lepiej pijąc wodę o zwiększonej zawartości soli, natomiast cierpiący na nadciśnienie złagodzą swoje dolegliwości ograniczając picie wody zawierającej zbyt duże ilości sodu.

----------------------------------------------------

Autor: mgr Tadeusz Wojtaszek - b. Główny Specjalista ds. Informacji Uzdrowiskowej Zespołu Uzdrowisk Krakowskich, członek Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego im. prof. Juliana Aleksandrowicza, Dyrektor  firm AMBAR i ALDO.

t.wojtaszek@ambar.pl 

Ilość odsłon:
Kontakt z administratorem >>>